Lubię spontaniczne wypady fotograficzne. Nie trzeba jechać daleko, wystarczy rozejrzeć się dookoła – w okolicy zawsze znajdzie się dobre miejsce na zdjęcia. Było gorąco, więc wybraliśmy zacienione miejsce, w śród drzew, krzaków i…. komarów :| Była ich cała masa, szwadrony krwiopijców atakowały nas bez żadnego uprzedzenia – ale to nas chyba motywowało do lepszej pracy :) Tym razem dodatkowo miałem starego Zenita, którego otrzymałem niejako na wieczne nieoddanie ;) Ale za to z jakimi szkłami – 55 2.8 i 135 2.8 ! Światłomierz żyje swoim życiem w tym sprzęcie, dlatego zdjęcia robiłem albo na wyczucie, albo posiłkowałem się pomiarem z cyfry. Robienie zdjęć analogiem to całkiem inna bajka… manualne ostrzenie, ograniczona liczba klatek, niedokładne pomiary… Ale ile w tym radochy :)
Zapowiedź mogliście obejrzeć wcześniej :)

















Analog:


:) <- taki szeroki uśmiech mam na twarzy po tym, jak przeczytałem maila od Marzeny i Piotrka, którego otrzymałem wczoraj:
”
…Marcin jeszcze raz dziękujemy za cudowne zdjęcia ślubne. Ta piękna pamiątka będzie cieszyć nas przez lata, bo przedstawia wszystkie ważne dla nas chwile właśnie tak, jak chcemy je pamiętać. Widać na nich emocje, które towarzyszyły nam i naszym najbliższym- radość, wzruszenie, miłość. Sprawiłeś, że czuliśmy się swobodnie, nie stresował nas widok aparatu, a w chwilach naprawdę ważnych byłeś po prostu niewidoczny. Jesteś niesamowicie pozytywną osobą zarażasz wszystkich swoim optymizmem i rzeczywiście widać, szczególnie po zdjęciach, ze fotografia to jest to co kochasz…
Marzena i Piotrek
”
Kochani, ja też Wam dziękuję – praca z takimi pozytywnymi ludźmi jak Wy, to wielka przyjemność :)
Przy okazji nawiązania do ślubu Marzeny i Piotrka – odebrałem świetnie zrobione odbitki na genialnym matowym/satynowym papierze:

Krótka zapowiedź małej, szybkiej sesji.

by Marcin Syrowiec
no comments
dodaj komentarz link do tego postu wyślij znajomemu