Lubię spontaniczne wypady fotograficzne. Nie trzeba jechać daleko, wystarczy rozejrzeć się dookoła – w okolicy zawsze znajdzie się dobre miejsce na zdjęcia. Było gorąco, więc wybraliśmy zacienione miejsce, w śród drzew, krzaków i…. komarów :| Była ich cała masa, szwadrony krwiopijców atakowały nas bez żadnego uprzedzenia – ale to nas chyba motywowało do lepszej pracy :) Tym razem dodatkowo miałem starego Zenita, którego otrzymałem niejako na wieczne nieoddanie ;) Ale za to z jakimi szkłami – 55 2.8 i 135 2.8 ! Światłomierz żyje swoim życiem w tym sprzęcie, dlatego zdjęcia robiłem albo na wyczucie, albo posiłkowałem się pomiarem z cyfry. Robienie zdjęć analogiem to całkiem inna bajka… manualne ostrzenie, ograniczona liczba klatek, niedokładne pomiary… Ale ile w tym radochy :)
Zapowiedź mogliście obejrzeć wcześniej :)


































Analog:




pokaż ukryj 2 komentarzy/e