Chciałoby się powiedzieć – ach, co to był za ślub ! Bo to faktycznie był najlepszy ślub i wesele na jakim byłem. Radość. Masa radości i zero stresu. Świetne przygotowanie, wszystko perfekcyjnie zorganizowane. Para młoda piękna i młoda, uśmiechy nie schodziły z twarzy. W czasie przygotowań Pani Młoda uspokajała rodziców, a sama tańczyła i śpiewała
w pokoju…
Potem przyszła pora na wesele. To nie było wesele… to była mega impreza – nowe buty mi się rozpadły :] Marzeno
i Piotrze- dziękuję, że mogłem zostać do rana :)
P.S. to co się działo podczas powrotu w autobusie, zasługuje na odrębną opowieść ;)
P.S. 2 Miałem jakąś zwyżkę formy, szczególnie na przygotowaniach :)
























































































































































































































A na deser całkiem udany portret świadka ;)


pokaż ukryj 8 komentarzy/e